Na samochodzie zaprezentowanym dzisiaj go nie ma. Teraz są 2 możliwości - LRGP celowo go nie zamontował by wprawić w osłupienie rywali, bądź też jak niektórzy spekulują układ jest rewolucyjny i położenie wydechu jest niekonwencjonalne. Na myśl przychodzi dmuchany dyfuzor Red Bulla z tamtego roku, kiedy zespół próbował maskować niski wydech.
Mistrz zaskoczył wszystkich. Wrócił do ścigania zawodowo w królowej motosportu - Formule 1. Co nim kierowało? Myślę, że przede wszystkim pasja jaką darzy tą dyscyplinę. Nie były to raczej pieniądze. Jako doradca Ferrari na padoku i tester ich aut oraz siedmiokrotny mistrz świata nie musiałby narzekać na małą ilość pieniędzy. Co więcej, podejmując tą decyzje zdradził i zawiódł wielu fanów drużyny z Maranello. O warunkach powrotu decydował głównie on sam. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że to pod Schumachera podporządkowany jest zespół. Ross Brawn - dyrektor techniczny Mercedesa przez długi czas współpracował wcześniej z Michaelem. Uważa się go za ojca sukcesów Niemca. To właśnie jego namowy miały przekonać Michaela, który chęć powrotu do świta F1 wyraził już po wypadku Felipe Massy.
Pokazanie kto w zespole rządzi zaczęło się od tego gdy Schumacher zażądał numeru wyścigowego 3, który należał do Rosberga bo woli numery nieparzyste. Nick jednak nie dał się stłamsić i kierowca, który nie wygrał żadnego Grand Prix zaczął lać tego, który zwyciężał 91 razy. Niepowodzenia tłumaczono tym, że Michael wrócił po długiej przerwie i miał się rozkręcać podczas kolejnych wyścigów. Tak jednak się nie działo. Zaczęto więc prace nad szeroko zakrojonymi zmianami. Zmodyfikowano zawieszenie tak by charakterystyka samochodu bardziej pasowała siedmiokrotnemu mistrzowi świata. Wszystko to odbyło się kosztem Rosberga, któremu W01 zdawał się odpowiadać. Najlepiej to pokazywała tabela punktów kierowców. Początkowo wydawało się, że nastąpiła poprawa. Po czasie jednak wróciły narzekania na balans. W obecnej chwili Schumacher nie ma nawet połowy punktów rywala z zespołu. Mimo wszystko nadal chce się ścigać. Czy trzeba go potępiać i wyśmiewać? Myśle, że nie. Powrotem do F1 kierowała miłość do sportów motorwych, która Niemcowi towarzyszy ponoć od 4 roku życia. Niech to będzie najlepszym usprawiedliwieniem.
Jeszcze nie tak dawno Sauber jeździł w ogonie stawki i drużyna należąca do Szwajcara przeżywała kryzys. Lotus przechwalał się, że tracą do nich zaledwie 0,3s. Bolidy zdawały się nie wykorzystywać potencjału fabryki. Jednak przy pewnych sprzyjających warunkach sytuacja się zmieniła prawie o 180 stopni. Kamui Kbayashi, który nagle znalazł się z przodu potrafił jechać tempem McLarena Buttona. Co więcej, wcale nie kosztem twardszych opon. Po regulaminowym zjeździe po miększą mieszankę udało mu się wyprzedzić 2 samochody, w tym pupila publiczności Fernando Alonso, nie mogącego przeboleć, że Hamilton mimo kary nie stracił pozycji. To pokazuje co znaczy psychologia. Kamui swą walecznością udowodnił, że zasługuje na szybszy bolid.
Mark Webber zaczął wyścig słabo. Zaraz po starcie spadł o kilka pozycji. By to odrobić musiał atakować, co jak wiadomo na torze w Walencji nie jest proste. Dogonił Kovalainena i jak najszybciej się chciał z nim uporać. Jak doszło do kolizji? Prawdopodobnie Mark przegapił punkt hamowania przez to, że był skupiony na tyle bolidu Lotusa. Fin także nie ułatwił Webberowi zadania nie jadąc optymalnym, najszybszym torem jazdy tylko schodząc przed zakrętem trochę do wewnętrznej by bronić pozycji. Mark w ostatniej chwili próbował się schować za bolidem Lotusa. Podobnie jak było z bolidami Kubicy i Force India w Kanadzie. To był błąd. Należało zejść jeszcze bardziej do wewnętrznej, odbyłoby się to kosztem prędkości na wyjściu z zakrętu i pewnie manewr by się nie powiódł, ale bolid byłby uratowany. Zdaniem Australijczyka Kovalainen zaczął hamować 80 m. przed punktem hamowania. Moim zdaniem grubo przesadza.
Dzisiaj rano team BMW Sauber zaprezentował bolid na sezon 2009 - F1.09. Robert Kubica chwilę później przejechał pierwsze okrążenie toru w Hiszpanii. Zespół wkracza w czwarty sezon z chęcią walki o tytuł mistrza świata.
Pracę nad bolidem tak naprawdę zaczęły się już w lutym 2008 roku. Formuła zmieniła jednak znacząco swój wygląd. Nos jest wyższy i zdecydowanie szerszy. Wielkie przednie skrzydło składa się trzech elementów i rozciąga się na całą szerokość bolidu. Tylne skrzydło jest zgodnie z nowymi przepisami znacznie odchudzone. Zostało umiejscowione zdecydowanie wyżej. Dodatki aerodynamiczne zostały ograniczone do minimum. Montaż elementów KERS (system odzyskiwania energii kinetycznej) spowodował wzrost masy w przedniej części bolidu. Było to możliwe dzięki zmianie opon na gładkie, które poprawiają przyczepność. Potrzebna była także modyfikacja przedniej osi, tylna jest zupełnie nowa.
Na każdego kierowcę przewidziano po 8 silników na 17 wyścigów w tym sezonie. Robert Kubica ma nadzieje, że "zespół będzie tak samo silny jak na początku 2008 roku i utrzyma ten poziom do ostatniego wyścigu". Jeśli to się uda, Polscy kibice z pewnością wybaczą zespołowi słabszą końcówkę poprzedniego sezonu.
Dzisiaj Renault zaprezentowało wygląd bolidu spełniającego wymagania regulaminu na 2009 rok. Najważniejszą zmianą ma być silnik, nad którym firma pracowała podczas przerwy zimowej.
Renault pragnie zapomnieć o złej serii z 2007 roku i na początku 2008 roku. Ma kontynuować dobrą passę pod koniec ostatniego sezonu, którą zapewniał Fernando Alonso.
Bolid zaprezentowali w Portugalii kierowcy Fernando Alonso i Nelson Piquet razem z szefem zespołu Flavio Briatore. Testy formuły potrwają do czwartku.
Team stać na radykalne rozwiązania. Uwagę przykuwa przód, a dokładniej ogromny nos, który ma zapewnić odpowiedni docisk. Nowe opony Bridgestone (slicki) wymagają dużej masy rozłożonej na przedniej części bolidu. Z boku przedniego skrzydła pojawiły się elementy, które nie występują u innych zespołów. Mają one zapewnić przepływ strug powietrza zarówno po zewnętrznej jak i wewnętrznej części koła zmniejszając opór. Boczne wloty powietrza są mocno zarysowane.
Dzięki tym zmianom i nowemu silnikowi Renault może być czarnym koniem sezonu 2009.
Panasonic Toyota zaprezentowała bolid, którym będą się ścigać w tym roku Jarno Trulli i Timo Glock. Celem dla zespołu ma być wygranie pierwszego grand prix w historii. Team zdaje się podążać w dobrym kierunku. W poprzednim sezonie odnotował zdecydowaną poprawę. Zdobył więcej punktów niż sumując sezony w 2006 i 2007 roku. Do zespołu dołączył Kamui Kobayashi.
Zmiany w nowym bolidzie, były konieczne. Wymagał tego regulamin i ciągła chęć ulepszenia Toyoty. Przednie skrzydło jest szersze o 18 cm i obniżone o 7,5 cm. Te zmiany obniżają siłę przyciągania bolidów do powierzchni i prędkość, ale dzięki nim wyprzedzanie pojazdu poprzedzającego ma być łatwiejsze. Nowością jest także powrót po 12 latach do slickó Bridgestone Potenza, które poprawią przyczepność formuły. Żywotność silnika została przedłużona z dwóch do przynajmniej trzech weekendów Grand Prix. Warto wspomnieć, że w zeszłym sezonie jednostki nie zawiodły ani razu. Polityka zespołu zdaje się być rozsądna i osiągnięcie zatem pierwszego historycznego zwycięstwa jest możliwe.
Dzisiaj Ferrari zaprezentowało jak będzie wyglądał tegoroczny bolid. W związku z nowymi przepisami zmiany są dość radykalne.
O godzinie 10:35 silnik oznaczony 'Typo 056' został uruchomiony i Ferrari przejechało pierwsze okrążenie. Nazwa F60 została wybrana dla uczczenia 60 rocznicy startów firmy w formule 1. Przednie skrzydło ma neutralny profil środkowy, taki sam dla wszystkich firm, jest rozwinięte głównie w bocznych elementach i jest znacznie szersze. Tylne skrzydło jest węższe i wyższe, dyfuzor został przeniesiony bardziej do tyłu. Prędkość obrotowa jednostek napędowych została ograniczona do 18 000 obr/min, silnik ma wytrzymywać dystans ok. 2500 km. Zmieniono pozycje wtryskiwaczy i rozmieszczenie wydechu. Skrzynia biegów została tak przebudowana, aby wykorzystać efektywnie aerodynamikę bolidu. Jej obudowa jest wykonana z karbonu. Umiejscowiono ją wzdłużnie. System KERS zamontowano na silniku, pod częściami przedniego zawieszenia. Zgodnie z regulaminem zrezygnowano z rowkowanych opon na rzecz slicków.